niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 27

   ***

Na pewno tego nie schrzanię  objecuję - pocałował mnie
Ej dobra zakochańce  trzeba się zbierać !! a tak wogle jesteś już spakowany?
Shhhhhhh !!!! Liam!!!!!
upss przepraszam.... już wam nie przeszkadzam...
Skarbie o co chodzi z tym spakowaniem ?
no bo ten no .... za kilka dni jedziemy w trasę...
to dlaczego nic mi nie powiedziałeś? - do oczu ponownie napłynęły mi łzy
misiu tylko nie płacz!! proszę... nie chciałem ciebie martwić
ale tym bardziej mnie zmartwiłeś ...a możesz mi chociasz powiedzieć na ile jedziecie?-powiedziałam lekko lekceważącym głosem
no ten no na 3 miesiące.... - spuścił  wzrok na podłogę
CO?! ale ... co ja będe robiła bez ciebie,was ?
Słońce te 3 miesiące szybko zlecą zobaczysz-spojrzał na mnie i lekko uśmiechnął się.
ale dla mnie to będzie jak wieczność... !!! -wtuliłam się w tors mulata i zaczęłam płakać.
Ci spokojnie, będe dzwonił do ciebie, wysyłam Smsy, bedziemy rozmawiać  z chęcią wziął bym ciebie ze sobą ale nie mogę..  -mówiąc to głaskał mnie po głowie a na koniec lekko pocałował mnie w włosy.
ale obiecujesz że będziesz do mnie pisał i dzwonił ?
tak obiecuje.ale już nie płacz ,otarł ostatnie łzy z mojej twarzy
kocham cię,
ja ciebie też a teraz <wziął mnie na ręce> idziemy do naszego domu
czekaj zayn póść mnie!!!
czemu?
muszę się ubrać i ty też haha
ale ty tak możesz iść ładnie ci
nie nie nie!! idziemy się ubrać!
no dobra -weszliśmy na góre ubrałam się w to  klik i zeszłam na dół.Zrobiłam sobie jakieś śniadanie,zjadłam je i skierowałam się do salonu gdzie prawie wszyscy się znajdowali. Śmialiśmy się a po 45 minutach zeszedł wypindrzony Pan Zayn.
O wreście wyszedł!-krzyknął żarłok
myśleliśmy że się zgubiłeś lub wpadłeś do kibla czy coś w tym stylu-powiedział bardzo szczęśliwy Lou.
Tomlinson a co ty taki szczęśliwy?-spytałam zaciekawiona.
Em no wiecie .... dziś "śpię" w waszym pokoju z Eleonor...
tsa śpisz?
no a co ja będe z nią robił chyba nie jesteście takimi zboczeńcami...-pasiasty powstrzymywał się ze śmiechu tak samo jak Haz.
Wież mi "wcale" nie jesteśmy zboczeni... -odpowiedziałam
no to ten ja porywam Kate do naszego domu.-po tych słowach wziął mnie na ręce i z uśmieszkiem na  twarzy niósł mnie do przed pokoju.
 tylko się zabezpieczcie bo nie ręczę za siebie Malik! - powiedział Dady
spojrzałam na mulata a on uśmiechnął się cwaniacko -i Powiedział Dobrze -gdy ubierał buty.
Po założeniu obuwia wyszliśmy z domu rzucając szybkie Cześć na pożegnanie
Wiesz co mówiłem tobie że zdałem prawko?
haha kiedy ?
no niedawno
tsa dobra Zayn nie oszukuj mnie idziemy piechotą
No weź  za daleko
Chciałeś mieć tak daleko dom to masz nie moja wina
Moja też nie ale on jest piękny prawdaż?
no tak tak skarbie jest piękny
no ale Louis się nie obrazi jak pojedziemy jego samochodem
tak jasne nie obrazi się tylko nas zabije.
ale nie musi wcale wiedzieć.-mulat zbliżył się do mnie.Obią mnie w pasie.Czułam jego oddech na policzkach a czasem na szyi.
Zayn nie można tak !chcesz nasz pozabijać ?!






_________________________________________________________________________________

                                                        Witam :D Jak tam u was?? Wybaczcie że dopiero teraz dodaje
                                     rozdział ale nie miałam czasu ;(
                                Oby się podobał i proszę żeby pod tym rozdziałem było dużo komentarzy ♥
     
                                                            Dziękuje :*

3 komentarze:

  1. Rozdział jest Fenomenalny, Fantastyczny, Cudowny, Świetny, Niesamowity, Genialny i Zajebisty.!!!!!!
    Czekam na następny rozdział i życzę Ci weny. *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. [SPAM]
    Wejdziesz?
    http://forever-in-my-dreams.blogspot.com/
    Przepraszam za spam ...

    OdpowiedzUsuń